Mrożone Zielone

by dessa on 11 sty 2006

in Relacje z projekcji

Mrożony Peppermint

Czterdziestopięcioletni lekarz, Julian mieszka w małym miasteczku Cuenca. Jego asystentką w klinice jest Ana – nieśmiała, zakochana w nim dziewczyna. Pewnego dnia po wieloletniej nieobecności w miasteczku wraca przyjaciel Juliana z lat młodości. Towarzyszy mu żona Elena, fizycznie łudząco podobna do Any, jednak psychicznie będąca jej całkowitym przeciwieństwem. Zafascynowany nią Julian postanawia przeobrazić kochającą go dziewczynę na podobieństwo Eleny. Tak w skrócie można przedstawić treść filmu “Mrożony Peppermint”, który obejrzeliśmy we wtorek 10 stycznia 2006.

Grzegorz Pieńkowski

Odwiedził nas przedstawiciel Filmoteki Narodowej, pan Grzegorz Pieńkowski. Dzięki jego szerokiej wiedzy i uprzejmości poznaliśmy historię kina hiszpańskiego w pigułce. Od pierwszych dokonań twórców filmowych, przez filmy takie jak “Samson i Dalila” czy “Pies Andaluzyjski”; dotarliśmy aż do twórczości Carlosa Saury, twórczości kontestacyjnej, odważnie usiłującej zachwiać systemem, w jakim zmuszona była powstawać. Między innymi tego dotyczyła też dyskusja po filmie. W gronie około 20 osób, z wprawnym przewodnikiem w postaci pana Pieńkowskiego doszliśmy do wielu ciekawych wniosków dotyczących zarówno polityki jak i natury ludzkiej. “Mrożony Peppermint” to film wielowarstwowy. Można dostrzec w nim kryminał z fetyszystą jako głównym bohaterem. Osoba wrażliwa na politykę tamtych lat zauważy odniesienia do ówczesnej sytuacji Hiszpanii. Psycholog znajdzie świetny materiał do rozważań o naturze jednostki, strukturalista – do rozważań o sytuacji świata.

Przedstawione na ekranie zderzenia starego z nowym, tradycji z nowoczesnością, energii ze stagnacją pobudziły nas do rozważań o ludzkich kompleksach, lękach i obsesjach. Główny bohater jako pająk zagrzebany w opadłych liściach? Sztuczny czy ludzki? Ofiara czy kat? Przyjaźń z wyboru czy z konieczności? To tylko niektóre z pytań, jakie padły. Było też wiele różnych odpowiedzi. Wszyscy jednak zwróciliśmy uwagę na niezwykle przemyślaną i celową formę filmu – kolorystykę, zdjęcia, muzykę, montaż, a nawet krótkie retrospekcje, które dodają filmowi smaku i pozwalają lepiej poznać głównego bohatera.

W utrzymaniu dobrego nastroju podczas dyskusji pomogła nam degustacja Peppermintu. Bez lodu, ale lepsze to niż nic. Był równie zielony jak na ekranie. I choć pojawiły się głosy (liczne), że smakuje jak pasta do zębów, ja oceniłam go pozytywnie. Natomiast “Mrożony Peppermint” został oceniony pozytywnie przez wszystkie osoby, które wzięły udział w dyskusji.

dessa

Autorem wpisu jest dessa

To ja, Agnieszka Wąsowska, w internecie często występuję jako dessa. Miłośniczka kina, kultury i sztuki. Wieloletnia działaczka DKF Overground, członkini Polskiej Rady Dyskusyjnych Klubów Filmowych, studentka SGH.

Leave a Comment

Next post: Jestem