Niedźwiadek a kwestia szufladek

by dessa on 13 lis 2008

in Rozważania

Dziś zagraliśmy w Overgroundzie świetny film czeski. Był to Niedźwiadek – historia trzech małżeństw około trzydziestki, a raczej ich kryzysu. Na początku oglądamy pozory szczęścia. Szybko przekonujemy się, że pod spodem coś gnije. Słodko-gorzka opowieść o życiu po prostu, które toczy się nie zważając na nasz los. W smutku daje nam radość, w radości smutek. Niedźwiadek nie jest tragedią, nie jest przytłaczającym dramatem. Nie jest też komedią. Jest natomiast filmem czeskim i właśnie tu leży pies pogrzebany.

Pragnę objawić pewną prawdę: nie każdy film czeski MUSI być komedią. Niby oczywiste, a jednak wciąż spotykam przejawy niezrozumienia tej prostej formułki.

Część widzów opuściła naszą salę zadowolona, część się rozczarowała. Dlaczego? Spodziewali się komedii. Przykre, że w przypadku filmów czeskich szufladkuje się nie aktorów, reżyserów czy scenarzystów, ale całą kinematografię naszych południowych sąsiadów. Ciekawa jestem, czy “Bracia Karamazow” również będą promowani jako komedia?

dessa

Autorem wpisu jest dessa

To ja, Agnieszka Wąsowska, w internecie często występuję jako dessa. Miłośniczka kina, kultury i sztuki. Wieloletnia działaczka DKF Overground, członkini Polskiej Rady Dyskusyjnych Klubów Filmowych, studentka SGH.

{ 2 comments… read them below or add one }

michał 20 lis 2008 o 00:46

wg mnie ciekawsza od chinskiego cytatu ostatniej klatki filmu byla rozmowa trzech kolesi o tym, ze nie wszystko trzeba koniecznie rozumiec, by to akceptowac. to było mocne.

widzowie spodziewaja sie komedii, bo wiedza ze czesi potrafia robic dobre komedie.

dessa 20 lut 2009 o 14:59

Tak, ale okazuje się, że nie tylko komedie! :)

Leave a Comment

Previous post: Byliśmy w Gdyni

Next post: Co by było gdyby James Bond był komedią?