Sesja sesją, ale bez filmów prawdziwy dekaefowicz nie jest w stanie przeżyć nawet jednego tygodnia!
Dlatego zgodnie z wieloletnią tradycją, w czasie sesyjnej przerwy w DKFie spotkaliśmy się na maratonie filmowym.
A oto krótka relacja:
Zaczęłyśmy wcześnie – już o 18.00 – od dokumentu „Szklana pułapka” o walkach ryb (scenariusz ewidentnie inspirowany walkami psów w „Amores Perros”). Potem poleciała klasyka – „Lotna” Wajdy, dołączyła reszta maratonowiczów z jeszcze większa ilością pysznego jedzenia i mikrofala pod pachą, celem przygotowania ton popcornu!
Następnie przerzuciliśmy sie na kino słoweńskie. „Odgrobadogroba” okazał się być całkiem zabawnym i przyjemnym filmem, który nagle zamienia sie w teksańska masakrę pila mechaniczna , nieomalże.
Przy okazji bardzo polubiłyśmy język słoweński. Full dobro! :D
Potem było coraz ambitniej:„Akumulator 1″ Jana Sveraka, bardzo czeski film :) a przy tym trochę przypominający słynne Langoliery, które już na pewno obejrzymy na następnym maratonie za rok, albo ciut wcześniej.
Nie mogło zabraknąć „Długiego pocałunku na dobranoc” i „12 małp” z Brucem Willisem i jak zwykle przystojnym Bradem Pittem…. Chcieliśmy też pierwszego „Rambo” obejrzeć, ale już wymięknęliśmy.
A na koniec – zgadnijcie co?
Oczywiście nasz kultowy (w DKFie) film – „Dzień Świra”. Bo musicie wiedzieć, że na każdym z DKFowych maratonów leci choć jedna scena z „Dnia Świra”. Taka swoista tradycja. Tym razem obejrzałyśmy go w całości! I skończyłyśmy o 5.33!

Suma summarum:
- 7 filmów,
- 9,5 godziny,
- 3 paczki popcornu z mikrofali Kasi,
- kilka butelek wina :)
Następnym razem oglądamy „Langoliery” i oczywiście „Dzień Świra” – ktoś chce dołączyć? :)

