
Dzisiaj byliśmy potańczyć. Spodziewaliśmy się pasji, namiętności i gorących rytmów bo w końcu:
Rumba to przepełniony erotyzmem miłosny taniec, pełen zmysłów gestów i wężowych ruchów całego ciała. Dobrze zatańczona rumba to wręcz miniprzedstawienie teatralne. Używając wszystkich swoich wdzięków tancerka uwodzi mężczyznę, to patrzy mu w oczy, to znowu udaje, że go nie widzi, wzrokiem szuka innego, aby wzbudzić zazdrość partnera, zniewolić go i całkowicie nad nim zapanować. Kobieta, która tańczy rumbę, jest odważna i zmysłowa – i to właśnie powinien podkreślać strój.
Natomiast film Rumba, który oglądaliśmy mnie bardziej przypominał walca. Fakt, były uniesienia – w czasie, w którym bohaterowie tańczą rumbę oraz w momencie zdobywania croissanta ;-) Ale generalnie film się snuł. Co absolutnie nie oznacza, że mi się nie podobał.
Rumba to opowieść o mężu i żonie, dopasowanymi idealnie pod względem swojej brzydoty i flegmatyzmu. Jednak gdy pojawiają się na parkiecie to zmieniają się nie do poznania. Wypełnia ich żar i pasja, publiczność nagradza ich brawami na stojąco, a jury przyznaje kolejne nagrody w konkursach tańca.
Gdy wracają z jednego z konkursów doznają wypadku próbując wyminąć niedoszłego samobójcę, który staje im na drodze. W wyniku wypadku Fiona traci nogę a Dom pamięć krótkotrwałą. Po wyjściu ze szpitala Fiona i Dom muszą sobie poradzić w nowej sytuacji bez ich największej pasji – Rumby.
Przez swoje nabyte kalectwo wydają się zmierzać do nieuchronnego smutnego końca. Jednak okazuje się, że zakochani mogą liczyć na przychylność losu i odnaleźć się na końcu świata bez nogi i pamięci, ale za to szczęśliwi.


{ 1 comment… read it below or add one }
hej,
Poszłam na ten film zachęcona przez współlokatorkę, która widziała pierwsze 10min filmu i mówiła, że to będzie HIT.
Faktycznie pierwsze 10-15min – na etapie ekspozycji postaci – pary nauczycieli, zakochanych w sobie i w rumbie – jest rewelacyjne! Jest oryginalnie, z przymrużeniem oka i bardzo śmiesznie.
Swoją drogą filmowi partnerzy Dom (Dominique Abel) i Fiona (Fiona Gordon) są parą także w życiu, a wraz z trzecim pierwszoplanowym aktorem, niedoszłym samobójcą, Bruno (Bruno Romy) tworzą artystyczne trio.
Cała ich trójka występuje nie tylko w pierwszoplanowych rolach, wszyscy troje są także autorami scenariusza i współreżyserują „Rumbę”.
Szkoda, że twórcy „Rumby” zdecydowali się na rozwinięcie świetnego pomysłu na półgodzinną etiudę w pełnometrażowy film. Szkoda, bo ten akurat film wiele na tym rozwinięciu traci.
pzdr