Andriej Zwiagincew w formie – Wygnanie

by Agnieszka Wąsowska on 11 mar 2009

in Relacje z projekcji

wygnanie

W ramach mini przeglądu filmów rosyjskich obejrzeliśmy Wygnanie. To kolejny po Powrocie film Zwiagincewa i trzeba przyznać, że oczekiwania były ogromne.

Już pierwszy kadr filmu przygotował nas na to, co miało nastąpić później – piękne ujęcia, długie kadry, słowiańska dusza. Kontemplacyjny charakter filmu dla wielu mógł okazać się nieznośny. Dla mnie – piękny. W kinie oprócz akcji i ogromnych emocji lubię czas, wytchnienie, emocje wielkie, ale nienachalne. To wszystko można znaleźć u Zwiagincewa. To i wiele więcej.

wygnanie_plakatWygnanie bowiem to nie tylko seria ładnych obrazów i nie tylko muzyka, która pojawiając się raptem 3 lub 4 razy przewraca percepcję na głowę. Wygnanie to nie tylko deszcz, który niepokoi i koi, oczyszcza i obmywa wszystko, co oczyszczenia wymaga.

Andriej Zwiagincew po raz kolejny porusza ważkie kwestie. Tym razem są to jednak kwestie zupełnie inne. Od zdecydowanie bardziej jednoznacznych i wyeksponowanych z Powrotu reżyser przeszedł do mniej jasnych i zdecydowanie bardziej wyciszonych. Albo wytłumionych. Tłumić nie da się jednak w nieskończoność i w czasie Wygnania następują wybuchy. W ich ukazaniu nie ma jednak przesady.

Krytycy mogą nazwać ten film wykoncypowaną, przeintelektualizowaną zabawą w formę. Dla mnie to piękne studium międzyludzkich relacji i ich skutków. Polecam gorąco!

Agnieszka Wąsowska

Autorem wpisu jest Agnieszka Wąsowska

Miłośniczka kina, kultury i sztuki. Wieloletnia działaczka DKF Overground, członkini Polskiej Rady Dyskusyjnych Klubów Filmowych, absolwentka SGH. Filmową pasję realizuje teraz od kuchni pracując w prężnej młodej firmie producenckiej. Mimo to nie przestaje patrzeć na filmy okiem widza i analityka. Efekty widać tutaj!

{ 1 comment… read it below or add one }

waso Marzec 12, 2009 o 12:44

Mnie ten film autentycznie zachwycił. Nawet trudno mi powiedzieć co konkretnie.
Na pewno kadry, cisza, dłuuuugie ujęcia, które są jak dla mnie wyrazem odwagi reżysera i operatora – żeby pokazać wszystko do końca, nie ucinać, nie spłaszczać.
Co jeszcze? To, że mogłam pozwolić myślom swobodnie sobie płynąć w powolny rytm filmu, że było dużo czasu na myślenie. Prawie jak na koncercie w filharmonii dwa tygodnie temu :) tak sobie siedzisz w fotelu i rozkminiasz, a muzyka w tym nie przeszkadza.

2,5 godziny – to długo, ale jak dla mnie „Wygnanie” mogłoby trwać nawet i 3.

podobała mi się tez nieoczywistość: postaci, fabuły, tytułu.

Polecam!

Leave a Comment

Previous post:

Next post: