
W ramach mini przeglądu filmów rosyjskich obejrzeliśmy Wygnanie. To kolejny po Powrocie film Zwiagincewa i trzeba przyznać, że oczekiwania były ogromne.
Już pierwszy kadr filmu przygotował nas na to, co miało nastąpić później – piękne ujęcia, długie kadry, słowiańska dusza. Kontemplacyjny charakter filmu dla wielu mógł okazać się nieznośny. Dla mnie – piękny. W kinie oprócz akcji i ogromnych emocji lubię czas, wytchnienie, emocje wielkie, ale nienachalne. To wszystko można znaleźć u Zwiagincewa. To i wiele więcej.
Wygnanie bowiem to nie tylko seria ładnych obrazów i nie tylko muzyka, która pojawiając się raptem 3 lub 4 razy przewraca percepcję na głowę. Wygnanie to nie tylko deszcz, który niepokoi i koi, oczyszcza i obmywa wszystko, co oczyszczenia wymaga.
Andriej Zwiagincew po raz kolejny porusza ważkie kwestie. Tym razem są to jednak kwestie zupełnie inne. Od zdecydowanie bardziej jednoznacznych i wyeksponowanych z Powrotu reżyser przeszedł do mniej jasnych i zdecydowanie bardziej wyciszonych. Albo wytłumionych. Tłumić nie da się jednak w nieskończoność i w czasie Wygnania następują wybuchy. W ich ukazaniu nie ma jednak przesady.
Krytycy mogą nazwać ten film wykoncypowaną, przeintelektualizowaną zabawą w formę. Dla mnie to piękne studium międzyludzkich relacji i ich skutków. Polecam gorąco!


{ 1 comment… read it below or add one }
Mnie ten film autentycznie zachwycił. Nawet trudno mi powiedzieć co konkretnie.
Na pewno kadry, cisza, dłuuuugie ujęcia, które są jak dla mnie wyrazem odwagi reżysera i operatora – żeby pokazać wszystko do końca, nie ucinać, nie spłaszczać.
Co jeszcze? To, że mogłam pozwolić myślom swobodnie sobie płynąć w powolny rytm filmu, że było dużo czasu na myślenie. Prawie jak na koncercie w filharmonii dwa tygodnie temu :) tak sobie siedzisz w fotelu i rozkminiasz, a muzyka w tym nie przeszkadza.
2,5 godziny – to długo, ale jak dla mnie „Wygnanie” mogłoby trwać nawet i 3.
podobała mi się tez nieoczywistość: postaci, fabuły, tytułu.
Polecam!