Z niecierpliwością oczekiwałam na ten film. Bardzo chciałam go zobaczyć. Tym bardziej, że pokazywane również w tym tygodniu Wygnanie nastroiła mnie przepozytywnie do rosyjskiej kinematografii.
I może dlatego tak się rozczarowałam.
Wyspę podsumuję tak: nie, nie, nie. I tak.
NIE dla muzyki. Nie pasowała, nie tworzyła klimatu, była sztuczna.
NIE dla fabuły. Zupełnie mnie nie wciągała, nie przekonała do siebie.
NIE dla montażu i zdjęć. Podobnie jak muzyka jakoś tak odstawały, nie sklejały filmu w jedną spójną całość.

I jedno finale i optymistyczne TAK dla postaci Anatola i Piotra Mamonowa w tej roli. Zdecydowanie potrafił przekonać mnie do siebie i pozwolił się nawet polubić, mimo że na pierwszy rzut oka zdawał się całkiem antypatyczny.
Suma sumarum: nie polecam, niestety.
Z drugiej strony, każdy powinien ten film obejrzeć. Choćby po to, by skomentować mój jawnie subiektywny i powierzchowny wpis.


{ 1 comment… read it below or add one }
Rzeczywiście subiektywny! A jednak nie mogę się nie zgodzić. Choć tylko w kwestii całości. Nie polecam, ale muzyka mi się podobała (choć nie pasowała). :)