Drugi tegoroczny maraton u waso odbył się z wielką, należną mu pompą w zeszłą sobotę w miejscu dla niego najodpowiedniejszym – w Wesołej.
Dużo miejsca, duży ekran, ciepłe koce, mikrofala i pudło pełne filmów do wyboru zagwarantowały maratonowi pełen sukces! Dodajcie przepyszną pastę z brokułami i sosem winno-cebulowym, wielki michy popcornu prosto z mikrofali, 10 butelek wina i poranną jajecznicę – otrzymacie prawie pełny obraz tego mini – święta Overgroundu.
Z ciekawostek należy dodać wyprawę Maćka na Marsa, zainspirowaną zapewne obejrzeniem podobno najgorszego filmu świata – Planu 9 z kosmosu (reż. Ed Wood), która zakończyła się póltoragodzinnym krążeniem autem po Warszawie w poszukiwaniu powrotnej drogi do Zielonej. Całe szczęście grawitacja zadziałała i Maciej przyciągnięty magnetyczną siłą maratonu powrócił do nas z Marsa :)
Trochę statystyk:
Maraton trwał 10,5 h.
Wzięło w nim udział 9 maratończyków – zarówno członków, jak i fanów DKFu.
Obejrzeliśmy 8 filmów.:
1. dokumenty Marcela Łozińskiego: Egzamin dojrzałości, Król i Próba mikrofonu (ten ostatni nawet póltora raza, taki dobry był!:)
2. Plan 9 outer space (reż. Ed Wood) – najgorszy film świata, który moim zdaniem super się zaczyna, ale potem napięcie trochę opada i ciężko wytrwać do końca.
3. Siedem (reż. David Fincher)
4. Beavis and Buttheadz zaliczają Amerykę (reż. Mike Judge, Yvette Kaplan)
5. Granatowyprawieczarny (reż. Daniel Sánchez Arévalo)
6. pól Dnia Świra (reż. Marek Koterski) – TRADYCYJNIE!!! (ja niestety już nie dotrwałam :( – może następnym razem?)
Co bardziej spostrzegawczy zauważyli zapewne, że nie ostatecznie nie obejrzeliśmy sławetnych Langolierów, choć chyba nie ma innego filmu, na który się tak od dawna napalamy. Naprawdę nie wiem, jak do tego doszło.
To jednak oznacza, że ci biedacy, którzy nie dotarli na ostatni maraton, wciąż mają szansę zobaczyć Langoliery na następnym maratonie Overgroundu u waso!



{ 1 comment… read it below or add one }
Było ciężko, ale kosmici, którzy mnie porwali dali się stosunkowo łatwo przekupić i wróciłem cały i zdrowy z winem i chipsami, i jak na ironię zamiast oglądać dalej filmy – poszedłem spać!